1 stycznia 2015



Motyle na Malcie


 Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie ma motyli na Malcie. Ktoś mi kiedyś powiedział, że podążanie za swoimi marzeniami musi spotkać się z rzeczywistością…
Więc siedziałam na balkonie z papierosem w jednej ręce i z głową pełną myśli. Siedziałam i rozmyślałam. O czym? O wszystkim. O życiu. O szczęściu. O tym co dalej począć. Jakie decyzje podjąć. O tym, że może czas zacząć być dorosłym człowiekiem. I wtedy zobaczyłam. Jednego malutkiego owada trzepoczącego skrzydełkami. Pojawił się, jakby nie wiedział, że przecież motyli na Malcie nie ma. Pełen dumy ze swego istnienia, nieświadom swojej absurdalności – w tym miejscu, w tej chwili.
Był.
Więc, jeśli ten jeden motyl zdołał pokonać ludzkie wyobrażenie, że żaden motyl na Malcie nie ma miejsca bytu. To czemu ja, w pełni wykształcony homo sapiens, który ma przed sobą tyle możliwości, który ma przed sobą całe życie, nie miałabym pokonać ludzkich wyobrażeń o życiu. Dlaczego każdy z was nie miałby tego zrobić. Jeden motyl tego dokonał, co powstrzymuje nas? Zdanie innych ludzi, którzy są tak przybici pragmatyzmem życia, że nie dostrzegają głębszej wartości dążenia do swoich marzeń? Ludzie którzy poświęcili swoje marzenia dla innych? Brak odwagi? Zmęczenie? Zniechęcenie? Co, to wszystko mówi o twoich marzeniach…że może są nie warte zachodu, że może ty na nie, nie zasługujesz. I słuchając takich wymówek, aż chciało by się krzyknąć na cały głos – BULLSHIT!
                Od zawsze byłam zwolenniczką, że jedyną osobą która może decydować o swoim własnym życiu – jesteśmy właśnie my. Nie rodzice, znajomi, partnerzy. Nie bóg, w którego wierzysz bądź też nie. Nie przeznaczenie. Nie żadna nadprzyrodzona siła. Mojry lub inne mityczne stwory.
Zaczekaj chwile. Zamknij oczy…uspokój oddech…i pomyśl. Kto dostaje po tyłku, za każdą błędnie podjętą decyzję, kto musi się zmagać z trudnościami, siedzieć po nocach, kto czasem cierpi, a czasem się śmieje? Allah? Bóg? Latający potwór spaghetti? A może Los? Nie, to właśnie ty, właśnie teraz przerzucasz gnój swojego życia i to ty, albo usiądziesz i zapłaczesz, ale podejmiesz wyzwanie. Zrobisz co masz do zrobienia i pójdziesz dalej, bo na końcu leży twoje szczęście. Szczęście na które sam sobie zapracowałeś. Życie, które stworzyłeś i musisz je przeżyć sam. A od ciebie zależy, czy wyjdziesz z tego zwycięsko.
JUST DO IT!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz