Motyle na Malcie
Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie ma motyli na
Malcie. Ktoś mi kiedyś powiedział, że podążanie za swoimi marzeniami musi
spotkać się z rzeczywistością…
Więc siedziałam na balkonie z papierosem w jednej ręce i z
głową pełną myśli. Siedziałam i rozmyślałam. O czym? O wszystkim. O życiu. O
szczęściu. O tym co dalej począć. Jakie decyzje podjąć. O tym, że może czas
zacząć być dorosłym człowiekiem. I wtedy zobaczyłam. Jednego malutkiego owada
trzepoczącego skrzydełkami. Pojawił się, jakby nie wiedział, że przecież motyli
na Malcie nie ma. Pełen dumy ze swego istnienia, nieświadom swojej
absurdalności – w tym miejscu, w tej chwili.
Był.
Więc, jeśli ten jeden motyl zdołał pokonać ludzkie
wyobrażenie, że żaden motyl na Malcie nie ma miejsca bytu. To czemu ja, w pełni
wykształcony homo sapiens, który ma przed sobą tyle możliwości, który ma przed
sobą całe życie, nie miałabym pokonać ludzkich wyobrażeń o życiu. Dlaczego
każdy z was nie miałby tego zrobić. Jeden motyl tego dokonał, co powstrzymuje
nas? Zdanie innych ludzi, którzy są tak przybici pragmatyzmem życia, że nie
dostrzegają głębszej wartości dążenia do swoich marzeń? Ludzie którzy
poświęcili swoje marzenia dla innych? Brak odwagi? Zmęczenie? Zniechęcenie? Co,
to wszystko mówi o twoich marzeniach…że może są nie warte zachodu, że może ty
na nie, nie zasługujesz. I słuchając takich wymówek, aż chciało by się krzyknąć
na cały głos – BULLSHIT!
Od
zawsze byłam zwolenniczką, że jedyną osobą która może decydować o swoim własnym
życiu – jesteśmy właśnie my. Nie rodzice, znajomi, partnerzy. Nie bóg, w
którego wierzysz bądź też nie. Nie przeznaczenie. Nie żadna nadprzyrodzona
siła. Mojry lub inne mityczne stwory.
Zaczekaj chwile. Zamknij oczy…uspokój oddech…i pomyśl. Kto
dostaje po tyłku, za każdą błędnie podjętą decyzję, kto musi się zmagać z
trudnościami, siedzieć po nocach, kto czasem cierpi, a czasem się śmieje?
Allah? Bóg? Latający potwór spaghetti? A może Los? Nie, to właśnie ty, właśnie
teraz przerzucasz gnój swojego życia i to ty, albo usiądziesz i zapłaczesz, ale
podejmiesz wyzwanie. Zrobisz co masz do zrobienia i pójdziesz dalej, bo na
końcu leży twoje szczęście. Szczęście na które sam sobie zapracowałeś. Życie,
które stworzyłeś i musisz je przeżyć sam. A od ciebie zależy, czy wyjdziesz z
tego zwycięsko.
JUST DO IT!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz